W dniu wyborów samorz¹dowych, zag³osowa³em, zawioz³em ma³¹ do babci do £apczycy i ruszy³em na wycieczkê rowerow¹ po górkach Pogórza Bocheùskiego. Pogodê na niedzielê zapowiadali kiepsk¹, wiêc obawia³em siê ¿e jazdy na rowerze nic nie wyjdzie, ale na szczêœcie prognozy nie do koùca siê sprawdzi³y i mog³em trochê pojeŸdziÌ.
Na trasê ruszy³em oko³o 11:30, akurat zrobi³o siê trochê cieplej i zaczê³o pojawiaÌ siê s³oùce. Na pocz¹tek postanowi³em jechaÌ na Czy¿yczkê, sprawdziÌ w jakim stanie jest mój kesz. Podjazd mocno mnie zmêczy³, forma ju¿ s³aba, wiêc pod górê ze stromizn¹ momentami dochodz¹ do 16% jecha³o mi siê bardzo ciê¿ko. Po nieca³ych 5 km jazdy by³em na szczycie - ju¿ mocno zmêczony. Zrobi³em przerwê, porobi³em fotki, sprawdzi³em kesz, ale po chwili zaczê³o mi siê robiÌ zimno, wiêc ruszy³em dalej. Kolejne kilometry w dó³ do Zawady, potem skrêt na Olchawê i kolejny stromy, choÌ na szczêœcie nie zbyt d³ugi podjazd. Na podjeŸdzie zacz¹³ coœ mi œwirowaÌ pulsometr, mimo i¿ jecha³em na sporym zmêczeniu on pokazywa³ puls oko³o 110. Po jakiœ 14 km jazdy dojecha³em do Nowego Wiœnicza. To by³ mój cel minimum, gdyby forma by³a bardzo s³aba, ale stwierdzi³em, ¿e nie jest najgorzej, wiêc niemal od razu ruszy³em w kierunku Lipnicy Murowanej.
Podjazd w Leksandrowej w kierunku Lipnicy pokonywa³em ju¿ wielokrotnie i w zale¿noœci od aktualnej formy, jecha³o mi siê na nim bardzo ciê¿ko lub ³atwo i szybko, dziœ zdecydowanie przyszed³ czas na t¹ ciê¿k¹ przeprawê. Stromizna na wielu odcinkach dochodzi³a do 11-12%, rzadko by³o mniej ni¿ 6%, wiêc moje tempo by³o s³abe, a zmêczenie na kolejnych metrach podjazdu robi³o siê coraz wiêksze. Powiem szczerze, ¿e gdy w koùcu w dole zobaczy³em Lipnicê Murow¹ poczu³em du¿¹ ulgê. Szybki zjazd i mog³em zrobiÌ rundkê po zabytkach Lipnicy: rynek, trzy koœcio³y, cmentarz z I wojny, dawny budynek szko³y. Mog³em trochê odpocz¹Ì, akurat zrobi³o siê bardzo ciep³o, wiêc siedzia³o siê bardzo przyjemnie. Jednak zaczê³o robiÌ siê póŸno, droga do domu jeszcze daleka, wiêc trzeba by³o ruszaÌ.
Postanowi³em, ¿e pojadê na Muchówkê, pokonam podjazd pod Kamienie Brodziùskiego, a potem zjadê przez Muchówkê do Królówki. Podjazd nie zbyt trudny, ale doœÌ d³ugi i mêcz¹cy, potem szybki zjazd do Muchówki, gdzie musia³em zatrzymaÌ siê pod sklepem w celu uzupe³nienia zapasów. Potem pojecha³em w kierunku Królówki, kawa³ek pod górê i potem bardzo stromo w dó³ (ca³e szczêœcie, ¿e dziœ jecha³em w dó³ bo w górê chyba nie da³bym dziœ tu rady). Przez Królówkê, spokojna jazda po p³askim, nawet z lekk¹ tendencj¹ w dó³, ale perspektywie mia³em jeszcze dwa doœÌ ciê¿kie podjazdy.
Po dojechaniu do Olchawy rozpocz¹³ siê pierwszy podjazd, od tej strony jest on ³atwiejszy ale na tym etapie dzisiejszego wyjazdu sprawi³ mi spore problemy. Potem krótki zjazd i podjazd na Czy¿yczkê od strony Zawady - ten wariant te¿ jest znacznie ³atwiejszy od tego, który musia³em pokonaÌ na pocz¹tku wycieczki, ale kolejne 4 km pod górê da³y mi mocno w koœÌ. Ze szczytu Czy¿yczki, szybki zjazd do drogi 967 i na koniec ostatni odcinek dojazdowy do £apczycy z jeszcze jedn¹ niewielk¹ górk¹.
Po 49 km jazdy i przesz³o 800 metrach przewy¿szeù, przyjecha³em strasznie zmêczony, to chyba by³a trochê za trudna trasa, jak na moj¹ obecn¹ formê. Mimo i¿ trasê pokona³em doœÌ wolno, a na podjazdach stara³em siê nie przesadzaÌ i krêciÌ raczej na miêkkich prze³o¿eniach, to jednak strasznie siê zmêczy³em. To ju¿ definitywnie ostatnia moja tak d³uga i wymagaj¹ca wycieczka w tym roku, jeœli jeszcze gdzieœ siê wybiorê to na raczej na trasê do 20 km i to najlepiej po p³askim:)